Maciej Skalski

JESZCZE CO NIECO O BORZĘCKICH i STEFANKACH

(wyciąg)

 

TEKST

            Michał i Katrzyna Borzęccy mieszkali w Kośminie. Powodziło im się chyba nie najgorzej. Michałostwo Borzęccy mieli co najmniej cztery córki i trzech synów. Dzieci odbierała „babka Raczyńska”, czyli miejscowa „położna”. Wszyscy się jej bali, a dzieci marły przy porodach. Z dzieci, które ocalały przy kolejnych narodzinach, każde dorosło zdrowo i założyło własną rodzinę.
Zofia Borzęcka, nasza prababcia, wyszła za mąż za Jana Stefanka i zamieszkała w Borowej. Jej siostra Agnieszka, za Mikołaja Kotlarczyka, druga siostra za Pawłowskiego, a trzecia Aleksandra za Władysława Machula w Kośminie. Brat Zofii, Ludwik został w Kośminie i ożenił się z Feliksą Machulówną, Jan przeniósł się do Witowic, tam ożenił się z Katarzyną Dzięgiel. Jan razem z teściem wybudowali w Witowicach cegielnię. Co się działo z trzecim synem, Grzegorzem, nie wiadomo.
Co roku 4 maja, na Świętego Floriana był odpust w Gołębiu. Po kościele w pobliskiej karczmie odbywały się spotkania rodziny Borzęckich, w których uczestniczyli wyłącznie mężczyźni.
Podobne odpustowe spotkania rodzinne miały miejsce 26 lipca, w odpust na świętej Anny w Końskowoli. Po mszy wszyscy jechali do położonych nieopodal Witowic. Tam przy cegielni, u Jana Borzęckiego, brata Zofii, odbywały się spotkania rodzinne. Gości było co niemiara i czas płynął w serdecznej rodzinnej atmosferze.

Zofia z Borzęckich Stefanek

Gdzieś jeszcze w rodzinnej pamięci tli się opowieść Marianny Rułkowej, jak będąc dziewczynką pojechała ze swoją matką, Zofią na spotkanie rodzinne do Witowic. Działo się to w ostatnich latach XIX wieku, był piękny letni dzień, do domu rodzinnego w Witowicach przyjechała babcia małej Marysi – Katarzyna Borzęcka oraz jej liczne córki z dziećmi. Marianna wspominała ten dzień z zachwytem i radością głównie z powodu eleganckiej sukienki, pięknej pogody i zabawy w chowanego ze swoimi kuzynkami.
Tak więc Zofia, panna z Kośmina, z sześćdziesięciomorgowego gospodarstwa, wyszła za mąż za włościanina ze wsi Borowa Jana Stefanka. Gospodarstwo Jana to zaledwie osiem mórg (niecałe 4 ha), ale inni w okolicy mieli jeszcze mniej i ledwo wiązali koniec z końcem. W tamtych czasach bieda była wszechobecna. Najtrudniejszy był czas przednówka. To zapomniane już słowo oznaczało porę głodu przed nowymi zbiorami. Jeszcze w połowie XIX wieku zdarzały się masowe zgony z powodu klęski głodowej. Później dzięki rozpowszechnieniu upraw ziemniaków sprowadzonych z Ameryki zjawisko to nie było już tak częste.
Stefankowie, jak to było wówczas naturalne, mieli dużo dzieci. Podobno pierwszych siedmioro zmarło. Kiedy Zofia zaszła w ciążę po raz ósmy we wsi pojawił się znachor. Zaszedł do Stefanków i kiedy usłyszał jaki mają problem, bez wahania poradził, żeby dziecko po porodzie zanurzyć w wywarze z krowiego łba. Tak też Zofia uczyniła. Najstarszy syn Aleksander Stefanek urodził się zdrowo w 1885 roku. Następne dzieci były kąpane w wywarze i również rodziły się zdrowe. Były to: nasza babcia Marianna, Rozalia, czyli Rózia, potem był Szymon, dalej Katarzyna i najmłodszy Bronisław.
Katarzyna Borzęcka po śmierci  Michała zamieszkała u swojej córki Zofii w Borowej. Wspominana była przez Mariannę ciepło, jako osoba wesoła i godna. Marianna bardzo lubiła ze swoją babcią nosić mleko do Frigli w Iwangorodie, czyli Dęblinie. Było to osiedle oficerskich domów z czerwonej cegły zbudowane koło twierdzy. Babcia z wnuczką sprzedawały mleko i jajka żonom oficerów, a z zarobionych pieniędzy zawsze znalazło się parę kopiejek na lizaki, albo cukierki dla małej Marysi.

 

Matka Marianny - Zofia była kobietą pogodną, ale i stanowczą. Wiedziała czego chce i potrafiła to wyegzekwować. Mimo, że często chorowała musiała w życiu sobie radzić sama. Dzieci wychowała najlepiej jak potrafiła, starając się być kobietą postępową. Nie była typową żoną, jak na ówczesne stosunki na wsi, gdzie żona była pod każdym względem podporządkowana mężowi.
Jan Stefanek kochał konie, dbał o nie jak o własne dzieci. Szczególnie w niedzielę miał w zwyczaju starannie wyszykować zaprzęg. Kiedy przejeżdżał z fasonem przez wieś do kościoła, ziemia drżała. Był szanowanym gospodarzem, mało kto miał wówczas we wsi konie, do prac polowych używano żon i wołów. Jan Stefanek zmarł ok. 1911 roku, przyczyną śmierci był prawdopodobnie czyrak lub guz, który wyrósł mu za lewym uchem.

Michał Borzęcki, ok. 1834- zm. przed 1900 + Katarzyna Kawka, I voto Szlendak, 1830-1903 Kośmin. Dzieci: Zofia.

Zofia Borzęcka, 1865-1935 + Jan Stefanek, 1856- ok.1911, Borowa, syn Józefa i Marianny Michalskiej, zamieszkałych w Borowej. Dzieci: trzynaścioro (siedmioro zmarło przy porodzie, pierwsze które przeżyło: syn urodzony w 1887 roku).

 

ŹRÓDŁA

Skalski Maciej, Jeszcze co nieco o Borzęckich i Stefankach. Biuletyn rodzinny. Nr 10 z 10.12.2006. Warszawa. (2006). Wyciąg. Archiwum Rodzinne Macieja Skalskiego. Brak sygnatury.

 

 

Jeżeli chcesz szybko przejść do nadrzędnej strony kliknij poniższy interaktywny przycisk.

 

UWAGA!!! Jeżeli wykryjecie jakieś niezauważone przeze mnie błędy proszę o informację. Za wszelkie konstruktywne uwagi z góry serdecznie dziękuję.

JESTEŚ    GOŚCIEM

W SUMIE OD ZAŁOŻENIA WITRYNY W 2005 ROKU ODWIEDZONO JĄ
JUŻ   RAZY