BŁOGOSŁAWIONA KAROLINA KÓZKA

(kompilacja)

 

            Należąca niegdyś do hrabiego Tomasza Zamojskiego galicyjska wieś Wał-Ruda leży nad Dunajcem w odległości 23 km na północny zachód od Tarnowa i 7,5 km na północ od Radłowa. Jej najdalej wysuniętym przysiółkiem (dawniej zwanym wólką) jest Śmietana. Tutejsze grunty położone w pobliżu Dunajca i pomniejszych jego dopływów stanowiły wydarte prastarej puszczy podmokłe piaski. Ziemia ta nigdy nie była zbyt urodzajna. Dziewięć morgów ziemi takiej ziemi otrzymał na wieczność Tomasz Borzęcki. Zaliczał się on do swoistej arystokracji wiejskiej gdyż jego rodzina należała do najbogatszych w okolicy. Jego syn Franciszek (1874-1915) był niewątpliwie człowiekiem nieprzeciętnym. Swoją inteligencją, dobrocią i aktywnością społeczną zyskał ogólny szacunek wśród mieszkańców wioski. Dużo czytał, wszystko przeżywał, rozważał a potem tłumaczył innym. W jednej z izb swojego rodzinnego domu we wsi Wał-Ruda na bazie odziedziczonego po ojcu zbioru książek który nadal systematycznie powiększał założył bibliotekę i czytelnię ludową. Chętnie zbierali się tam okoliczni mieszkańcy by wymieniać swoje uwagi i doświadczenia z dziedziny rolnictwa, sadownictwa lub hodowli. Tam też organizowano okolicznościowe nabożeństwa, recytacje wierszy czy śpiewania pieśni religijnych lub patriotycznych. Franciszek uczestniczył również w życiu religijnym wsi. Prowadził procesje w Dni Krzyżowe oraz pogrzeby do Radłowa. Przewodniczył nabożeństwom majowym i październikowym organizowanym przy figurze Matki Bożej. Z marł nagle w drodze do kościoła w dniu 1 lipca 1915 roku.
Siostrą Franciszka była Maria z Borzęckich Kózka (1870-1936).

            Jan Kózka (1865-1935) mieszkał w przysiółku Śmietana. Osierocony przez ojca w siódmym roku życia i źle traktowany przez ojczyma musiał w końcu wynieść się z domu. Nie posiadając żadnego majątku został zwykłym ubogim wyrobnikiem tułającym się po służbach we dworze i u okolicznych chłopów. Nie wiadomo w jakich okolicznościach niemłody już bo prawie 45 letni Jan poprosił o rękę Marii Borzęckiej. Dlaczego Borzęccy zgodzili się na to małżeństwo również pozostaje tajemnicą. W każdym bądź razie ich ślub odbył się 9 września 1890  roku w kościele w Radkowie.
Przez pierwszy rok po ślubie małżonkowie mieszkali u matki Marii.
Żyli skromnie i ubogo ale mimo różnic w pozycji społecznej zgodnie pracowali na malutkim dwu hektarowym gospodarstwie. Dzięki temu stopniowo dorobili się własnego domu
i dokupili jeszcze cztery hektary ziemi. Dom Kózków  był zwykłą drewnianą i krytą słomą wiejską chatą. W lewym skrzydle mieściło się jednoizbowe mieszkanie dla rodziny a w prawym stajnia dla bydła.

            Kóżkowie byli ludźmi głębokiej wiary. Należeli do Apostolstwa Modlitwy, Żywego Różańca oraz Bractw Wstrzemięźliwości i Komunii św. Wynagradzającej. Jeżeli jednak pobożność Jana była jak on sam cicha, to Maria pod tym względem przejawiała większą żywiołowość. Wielokrotnie wędrowała o chlebie i wodzie do cudownych obrazów Matki Bożej w pobliskim Odporyszowie koło Żabna i oddalonym o ponad 40 km Tuchowie. Trzynaście razy była z kompanią w Kalwarii Zebrzydowskiej. Chodziła też do odległej Częstochowy.
Dzień u Kózków rozpoczynał się bardzo wcześnie: w lecie o czwartej, w zimie o piątej rano. Krzątając się przy porannych obrządkach, śpiewali Godzinki. Przy tym śpiewie budziły się dzieci, musiały więc zachować ciszę przy ubieraniu się. Dopiero teraz cała rodzina pod przewodnictwem matki odmawiała pacierz, po czym zasiadano do śniadania, a następnie każdy szedł do swoich zajęć: młodsze dzieci do szkoły, starsze zostawały do pracy w gospodarstwie lub u sąsiadów, podobnie rodzice. W południe odmawiano Anioł Pański, po czym matka podawała typowy wiejski obiad: ziemniaki z kapustą, groch, bób lub kasza, w niedziele zaś kluski lub pierogi (mięso zjawiało się tylko w wielkie święta). W porze letniej około piątej po południu bywał podwieczorek (chleb i mleko). Wieczerzą poprzedzała wspólna modlitwa Anioł Pański. Pracowity dzień kończył się około dziewiątej w nocy. Wszyscy klękali wtedy do pacierza, po czym szli spać.
Nieco inaczej było w niedziele i święta. Rano, o ósmej rodzice wychodzili do kościoła do Radłowa (ponad 7 km), by przed sumą śpiewać różaniec, dzieci zaś wychodziły nieco później. Po powrocie z kościoła wszyscy zasiadali do obiadu, po czym ktoś z rodziny znów szedł do kościoła na nieszpory, pozostali zaś wypełniali wolny czas czytaniem czy śpiewem; dzieci opowiadały, co zapamiętały z kazania.
Zwykle w świąteczno-niedzielne popołudnia do domu Kózków schodzili się sąsiedzi. Wspólnie odmawiano modlitwy, śpiewano – zależnie od okresu – kolędy, pieśni wielkopostne czy maryjne, kobiety u swej zelatorki zmieniały tajemnice różańcowe, czytywano Pismo Święte czy żywoty świętych, a także czasopisma religijne (m. in.
Posłańca Serca Jezusowego), które Kózkowa prenumerowała. Nic dziwnego, że dom Kózków nazywano często Domowym kościółkiem, Betlejemką czy Jerozolimką.

            Czwartym spośród jedenaściorga dzieci Jana i Marii z Borzęckich była Błogosławiona Karolina. Urodziła się w uroczystość Matki Boskiej Anielskiej w dniu 2 sierpnia 1898 roku Jej chrzest odbył się w dniu 7.08.1898 roku w kościele parafialnym w Radłowie. Udzielił go ks. Józef Olszowiecki a rodzicami chrzestnymi zostali Jan Kosman i Karolina Łopuszyńska.

Źródła: Bochenek Krzysztof - Bł. Karolina Kózka. Pomoc duchowa. Materiały internetowe; Kurek Ryszard - Życie i śmierć bł. Karoliny. Materiały internetowe; Tyszkiewicz Teresa - Lepiej umrzeć jak zgrzeszyć. Materiały internetowe.

 

GENEALOGIA

BIOGRAFIE

ARCHIWUM

WSPÓŁMAŁŻONKOWIE

E-MAIL

Dla lubiących wpisywanie wszystkiego ręcznie podaję poniżej pełny adres:

minerals@redbor.pl

JESTEŚ    GOŚCIEM

W SUMIE OD ZAŁOŻENIA WITRYNY W 2005 ROKU ODWIEDZONO JĄ
JUŻ   RAZY