KONFEDERACJA TARGOWICKA

 

.

GENEZA I OBALENIE KONSTYTUCJI 3-MAJA

(wyjątki)

            W nocy z 15 na 16 lipca 1791 roku garnizon warszawski postawiony został nagle w stan alarmu; rozeszły się wieści, że malkontenci szykują się do napadu na łazienki. I pomimo iż żadne dramatyczne wydarzenia wtedy nie nastąpiły to między 15 a 22 lipca trwało w Warszawie znaczne poruszenie. Spodziewano się powszechnie zamachu stanu, który przypaść miał podobno - jak twierdzono - właśnie dnia 21 lipca. Co się wtedy miało rzeczywiście wydarzyć, okazało się po aresztowaniu przez władze policyjne Rzeczypospolitej niejakiego Kazimierza Oknińskiego, niespełna 40-letniego awanturnika, zdradzającego zresztą wyraźne objawy choroby umysłowej, którego malkontenci używali do rozmaitych posług i prac spiskowych, a opowiadał on podobno wszem i wobec o swoim zamyśle zabicia króla. W czasie przesłuchania dnia 9 sierpnia 1791 roku Okniński zeznał że:

            „Suchorzewski i Borzęcki - dwaj znani malkontenci, z których zresztą pierwszy od miesiąca przebywał już za granicą - mieli jakowyś układ, pochodzący od jaśnie wielmożnego Branickiego hetmana wielkiego Koronnego, o czym jaśnie wielmożny Bułchakow poseł rosyjski wiedział, aby króla jegomości w kibitkę porwać, co miało nastąpić właśnie w nocy z 15 na 16 lipca. Kibitka stała w końcu łazienek trzema końmi uprzężona, w której były i łańcuszki i krzyble żelazne. O niej wiedział imć pan Okniński, dlatego kobiecym charakterem napisał list i podrzucił na drodze, aby mógł być ujrzany, gdy król jegomość o godzinie jedenastej przechodzi się w łazienkach.

List ten był zapewne zmyśleniem oskarżonego o spisek Oknińskiego, który chciał w ten sposób stworzyć dla siebie jakieś okoliczności łagodzące, ale cała informacja o kibitce wydaje się być bardzo prawdopodobna.

            Piotr Borzęcki, jeden z najbliższych zauszników Szczęsnego Potockiego, należał do grupy malkontentów, możnowładców o poglądach konserwatywnych dążących do obalenia Konstytucji 3-maja. Nie brał jednak udziału w proklamowaniu Konfederacji Targowickiej. Poszukiwany usilnie przez Potockiego odnalazł się dopiero w czerwcu 1792 roku. Był autorem francuskiego przekładu napisanej przez Potockiego nowej Konstytucji Rzeczypospolitej. W dniu 15 marca 1793 roku tuż przed Sejmem Grodzieńskim mającym usankcjonować drugi rozbiór Polski wyjechał z Potockim do Petersburga. Z tamtąd wraz z Leduchowskim udał się na emigrację do Anglii. Zmarł około 1806 roku.

Źródło: Łojek Jerzy, 1986 - Geneza i obalenie Konstytucji 3-Maja. Polityka zagraniczna Rzeczypospolitej 1787-1792. Wydawnictwo Lubelskie. Lublin.

 

.

 OSTATNI ROK

(wyjątki)

            Dobrodziejstwa prawa z 18 kwietnia roku 1791, które weszło do artykułu III ustawy rządowej, służyły tylko mającym przywileje lokacyjne miastom niegdyś królewskim, obecnie przezwanym wolnymi. Nie rozciągały się one na te królewszczyzny, które wprawdzie nosiły nazwę miast, lecz przywilejów lokacyjnych nie miały. Nie przysługiwały również miastom prywatnym, zarówno duchownym, jak i świeckim, podlegającym zwierzchnictwu dziedziców. Miasta te zarówno królewskie jak i dziedziczne robiły jednak zabiegi około pozyskania dobrodziejstw prawa kwietniowego. Już w roku 1790 mieszkańcy Mińska, w ziemi czerskiej, podali do króla suplikę o glejt to jest list żelazny dla zabezpieczenia ich od zwierzchnictwa dziedziców. Twierdzili, że Mińsk, lokowany na prawie Chełmińskim, zrównany był we wszystkich prerogatywach z Liwem, na dowód czego przedstawili konfirmowany w roku 1556 przez Zygmunta Augusta przywilej Konrada, Bolesława i Jana, książąt Mazowieckich.
Suplikę mieszczan odesłał król do roztrząśnięcia podkanclerzemu koronnemu, Kołłątajowi. Że rezolucya Rady Nieustającej z 9 lutego roku 1791 wzbraniała wydawania glejtów dla miast dziedzicznych, ksiądz podkomorzy zadość uczynienia suplikantom na razie odmówił. Niebawem pokazano mu zapieczętowany 27 maja roku 1790 przez kanclerza wielkiego koronnego glejt dla miasta Susznawy, w województwie kijowskim, stanowiącego dziedzictwo Pauszy. Opierając się na tem, wydał Kołłątaj Minszczanom glejt ubezpieczający ich od sądownictwa dziedzica, robocizny i wszelkich ciężarów, do których pociągani byli wbrew przywilejowi lokacyjnemu.
Tak samo uczyniło później wiele innych miast. Dotknięci w dotychczasowych prawach swoich posesorowie dla pohamowania mieszczaństwa na różnych jęli zabiegać drogach. Właściciel Mińska, Borzęcki (1) zwrócił się wprost do Sejmu, który dotąd wobec fermentu mieszczaństwa zachowywał się biernie. Dyskusyę seymową w tej materyi wywołał dopiero sprawą Borzęckiego Skórkowski sandomierski. Na sesyi 20 czerwca roku 1791 w zażaleniu jakie wniósł w interesie swojego przyjaciela politycznego, zarzucił postąpieniu podkanclerzego koronnego nieprawość, domagał się skasowania glejtu, wydanego dla Minszczan. Potem przemawiał w tej sprawie Kołłątaj, kanclerz Małachowski, Wójczyński rawski, aż przeszedł jednomyślnością projekt Czarnołuskiego czerniechowskiego: zapieczętowane dla miast dziedzicznych glejty znoszący i wydawaniu podobnych zakazujący. Potwierdził to król uniwersałem ogłoszonym 15 lipca roku 1791.

            Uformowała się pod dowództwem właściciela Mińska pod Warszawą, Stanisława Borzęckiego, kompania ludzi młodych, gołych, a zuchwałych, niepowściągliwych w języku, szerzących pogróżki. Za przedmiot obmów swoich brali zazwyczaj Kołłątaja, o którym głosili, że w błąd wprowadził króla, Ignacego Potockiego i marszałka Małachowskiego; zwykłą przechwałką ich była gotowość wywrócenia konstytucyi. Gdy podczas limity sejmowej w lipcu roku 1791 zjechał do Warszawy Wojciech Suchodolski, kasztelan radomski, schadzki stały się częstsze, pogróżki i przechwałki głośniejsze. Zbierali się w mieszkaniu pani Walewskiej, u Turny, kasztelana lubaczowskiego, Rzyszczewskiego, u posła bracławskiego, miecznika koronnego, Grocholskiego, niekiedy u Borzęckiego w Mińsku. Zwracali się do Bułhakowa z zapewnieniem że konstytucya upaść musi, mają bowiem sposoby, co minister rosyjski aprobował, chociaż zachęty do czynu nie dawał. W pracach tych brał udział Branicki. Korzystając z nieobecności w Warszawie podczas limity sejmowej głównych stróżów nowego porządku – Ignacego Potockiego, jako ministra policyi i pisarza Rzewuskiego, jako komendanta garnizonu, powziął Branicki zamiar porwać króla z Łazienek, następnie sejm rozpędzić i ustawę rządową zwalić. Król ostrzeżony listem anonimowym, zbadanie sprawy powierzył Kołłątajowi. Ksiądz podkanclerzy wiadomości niektóre stwierdził, dostarczył też szczegółów nowych, lubo niepewnych. Jak jednak pisał do króla wszystkie zabiegi Borzęckich, Rzyszczewskich, Grocholskich, nie wyłączając Branickiego miał za głupstwo.
            Tym czasem przesiadujący za granicą Szczęsny Potocki stawał się głową opozycji. Odwiedzający go w Wiedniu przyjaciele wyjeżdżali pokrzepieni w nienawiści dla konstytucji, lecz nieświadomi ani planów, ani podjętych już środków. Na początku października Szczęsny Potocki wraz z Rzewuskim w wielkiej tajemnicy wyjechali z Wiednia do Jass na pertraktacje z Potiomkinem. Ich przyjaciele poczytywali to jednak za bajkę i wciąż słali listy pod dawnym adresem. Co rezolutniejsi, głównie ci, którzy nie mieli sposobności z generałem artylerii konferować osobiście, nasuwali im plany własne. Niektórzy nawet osobiście wędrowali nad Dunaj. Do takich należał Borzęcki, który z Karlsbadu z porucznikiem Dębińskim stanął w Wiedniu w połowie października. W Wiedniu nie mógł się niczego dowiedzieć, zostawił zatem list.

            „...Choćby za wszczętą rewolucyą mógł nastąpić podział Polski, równym to dla niej widzę losem, jak gdy się utrzyma rząd 3 maja, żadnej nieznajdując różnicy między niewolą, którąby Polacy gnębieni byli albo pod własną monarchią, albo pod monarchią tych potencyi, któreby ich między siebie podzieliły...
Rewolucya, choćby najkrwawsza, wzdrygać nas nie powinna... Trzeba takiemu narodowi koniecznie gwałtownego wzburzenia, któreby przerwało, a przeto odmieniło sposób życia obyczajów, wytępiło najpierwszych zbrodniarzów i zniosło to odwieczne źródło zbrodni i nieszczęść dla Polski, króla, czego spokojna żadna rewolucya dokazać nie może, tylko krwawa i życzyłbym z tych powodów jak najdłuższa. Wojna więc domowa nie nieszczęściem, ale dobrem jest dla ojczyzny. Pozwól sobie powiedzieć, że jeślibyś chciał spokojnie rzeczy odmienić, na krótki tylko czas przywrócisz wolność ojczyźnie i staniesz się może jeszcze ofiarą zdrajców...
Moskwa przy okoliczności dopiero skończonej wojny i przez to, co się w Polsce stało, oświeconą zapewne została, że jest jej interesem nie panować w Polsce, ale być z nią ściśle złączoną i widzieć ją równie zewnątrz, jak i wewnątrz niepodległą... Przeto wsparcia u niej szukać i z nią łączyć powinniśmy.”

Gotów był Borzęcki na wszystko; z niecierpliwością oczekiwał wiadomości o terminie rozpoczęcia kontrrewolucyi. Nie przerażała go przewidywana konfiskata majątku, skoro Szczęsny Potocki przyrzekł mu kredyt (Borzęcki do Szczęsnego Potockiego 15 października roku 1791. Rkp. Muzeum ks. Czartoryskich , nr 3473).

            Borzęcki z porucznikiem Dębińskim z Wiednia 31 stycznia 1792 roku zjechał do Lwowa, gdzie u matki zastał listy Szczęsnego Potockiego i Rzewuskiego. Razem z Suchorzewskim, który biegał po Litwie z respektem generała artyleryi na ordynans z 2 stycznia roku 1792, pozbawiający go dawnych tytułów, wyprawił z listami do Jass Dębińskiego. W listach tych pisał:

            „Wielu nawet dobrze myślących obywateli, nad tą się zastanawia uwagą, że mało zyska Polska, jeżeli zrzuciwszy jarzmo 3 maja, wróci do gwarancyi Moskiewskiej. Podług mnie, choćby inaczej nie było można, jak wrócić się do podobnej przemocy Moskwy, jakiej doznała Polska, wolałbym to nieszczęście, jak najhaniebniejsze ze wszystkich 3 maja...
Zwalić, haniebne dzieło 3 maja bez najprzykładniejszego, a nigdy nadto surowemu być nie mogącego ukarania jej sprawców; zwalić to dzieło bez ich krwi, bez wyrzucenia ich na zawsze z kraju naszego, zdaje mi się, iż to będzie na czas tylko wziąć górę nad zbrodnią, ale nie zniszczyć ją, nie zmieść ją na zawsze...

Wypadałoby, zdaniem Borzęckiego, władzę królewską znieść zupełnie, a przynajmniej usunąć Stanisława Augusta. Byłoby najlepiej przymusić go sekretnie do abdykacyi dobrowolnej w zamian za pensyę na pędzenie żywota we Włoszech. Dla oszczędzenia ciężaru skarbowi i nowemu królowi, obywatele urządzą składkę na wyposażenie Poniatowskiego. Nie ma tak ciężkiej ofiary, jakiej nie byłoby warto ponieść dla jego detronizacji.
Borzęcki błagał także Potockiego, iżby kupił Zbaraż. Donosił, że na Kontraktach dubieńskich sprzedał Mińsk i Mrzygłód. Zamierzał też jechać za Szczęsnym do Petersburga (Borzęcki do Szczęsnego Potockieo 29 i 31 stycznia roku 1792 z Dubna. Rkp. Muzeum ks. Czartoryskich nr 3474).

Przypisy:

1. Stanisław Borzęcki był prawdopodobnie synem głośnego z dziwactw cześnika koronnego, który, nabiwszy sobie głowę pretensyami do korony, w bezkrólewiu po Auguście III przejadł całą prawie fortunę. Tytułował się właścicielem: Przyłuk (w woj. Bracławskim), Mińska (pod Warszawą), Konstantynowa, Mrzygłodu i Zbaraża, obciążonych olbrzymimi długami. Miał matkę zamieszkałą we Lwowie.

Źródło: Smoleński Tadeusz, 1896 - Ostatni rok Sejmu Wielkiego. Kraków.

 

.

KONFEDERACJA TARGOWICKA

(wyjątki)

W czasie gdy obóz postępowy przeprowadzał wielkie reformy kraju poczęli się organizować wrogowie nowego porządku. Z początku było ich tylko trzech: największy magnat na Ukrainie, Stanisław Szczęsny Potocki oraz dwaj bezrobotni hetmani koronni, Franciszek Ksawery Branicki i Seweryn Rzewuski. Pierwsi zdradzili Potocki i Rzewuski. Udali się oni do Petersburga z prośbą o pomoc w przywróceniu wolności szlacheckiej. Trafili dobrze gdyż w Rosji dojrzewała właśnie myśl obalenia przemocą polskich reform. Za pierwszymi zdrajcami podążył nad Newę Branicki. Carowa nie wdając się w republikańskie prograny magnatów, w dniu 27 kwietnia 1792 roku kazała im podpisać i zaprzysiąc akt konfederacyi, jechać do kwatery głównej wracających zza Dniepru wojsk rosyjskich i po ich wkroczeniu do Polski ogłosić konfederację wolnych. Nocą z 18 na 19 maja przez Dniestr przeprawiły się dwa korpusy rosyjskie pod wodzą Michała Kachowskiego. Jednocześnie na Litwę wtargnął korpus Michała Kreczetnikowa.

O zawiązaniu konfederacyi naród polski urzędowe zawiadomienie otrzymał nie od niej samej, lecz od Kachowskiego i Bułhakowa; informowała go o tem zdarzeniu odezwa generała, datowana 14 maja w Jassach, a rozrzucona po przekroczeniu Dniestru, i deklaracya, doręczona przez posła rosyjskiego ministrom Rzeczypospolitej. Była w tych publikacjach mowa o konfederacyi, której prośby skłoniły Imperatorowę do wsparcia narodu polskiego; zamilczano jednak w nich przez kogo, gdzie i kiedy zawiązaną została. Wiedziano w Warszawie o wszystkim, lecz z informacyi posła polskiego przy dworze petersburskim, Debolego, nie zaś ze źródła bezpośredniego. Dopiero po wkroczeniu wojsk rosyjskich do Polski, wtedy gdy Kachowski rozrzucał swą odezwę wraz z deklaracyą, konfederacya generalna koronna uznała za właściwe przedstawić się narodowi. Dokonała tego uniwersałem datowanym 19 maja w Targowicy. Uniwersał ten powstał jeszcze przed rozjechaniem się konfederatów z Petersburga; nie miał daty, podpisany zaś był przez wszystkich uczestników aktu związkowego z dnia 14 maja. Datę 19 maja wpisał Potocki w Elizabetgradzie (gdzie zatrzymał się w drodze powrotnej do Tulczyna), po otrzymaniu wiadomości o przejściu wojsk rosyjskich przez Dniestr. W dniu 11 czerwca Potocki hucznie witany przez innych targowiczan wjechał do Tulczyna. Jeszcze tego samego dnia odprawiono uroczyste nabożeństwo w intencji pomyślności nowo zawiązanego związku.
Nie wszyscy konfederaci zebrali się w Tulczynie. Hetman Branicki pomaszerował z Kachowskim z Winnicy do Połonnego, Złotnicki kręcił się po Podolu, Adam Moszyński agitował w bracławskiem. Nadciągali za to inni orendownicy złotej wolności szlacheckiej, pomiędzy nimi upragniony przez Potockiego Piotr Borzęcki, podstoli koronny. Zamierzał on w początkach 1792 roku jechać z Potockim do Petersburga, lecz dla niewiadomych powodów plany swe zmienił. Potocki podczas swej bytności nad Newą, w Elizabetgradzie i Targowicy żadnej o nim nie miał wiadomości; daremnie go poszukiwał za pośrednictwem Złotnickiego i Kachowskiego. Nareszcie w pierwszej połowie czerwca odnaleziono Borzęckiego w Czerniowcach i powołano do Tulczyna. Tyle pożądany używany będzie przez Potockiego do korespondencyi francuskiej.
W międzyczasie do Tulczyna zaczęły napływać wieści o rodzącym się oporze przeciwko najeźdźcom. Zaniepokojona tym Generalność konfederacka na Radzie w dniu 2 lipca uchwaliła wystawienie dwóch własnych pułków:

1. pieszego pod imieniem konfederacyi wolnych szefostwa Moszczyńskiego, marszałka bracławskiego;
2. lekkiej jazdy pod imieniem województwa kijowskiego, szefostwa Piotra Borzęckiego.

Potocki wyjednał sobie również pozwolenie Imperatorowej (reskrypt z dnia 2 czerwca 1792 roku) na zakup koni w cesarstwie, a od Kachowskiego otrzymał ułatwienia w zaopatrzeniu się w broń rosyjską. Fabryki tulskie dostarczyły konfederacyi na kredyt różnego oręża w cenie około 1300 rubli.

            W końcu lipca po przystąpieniu króla do konfederacji wielu postępowych oficerów i dygnitarzy podało się wtedy do dymisji i wyemigrowało z kraju. Władzę w kraju objęła teraz Generalność. Konfederaci bali się jednak urzędować w Warszawie; woleli rozkazywać narodowi z Brześcia, później zaś z Grodna gdzie przed zimą przeniesiono rezydencję Generalności. Właściwie stworzono ten rząd po trosze z marszałków i konsyliarzy narzuconych województwom pod presją rosyjskiego wojska, na które Korona i Litwa musiały dostarczać wśród niesłychanych udręczeń olbrzymich ilości prowiantu i furażu. Z tego powodu do Generalności posypały się liczne protesty. Skarżył się między innymi Borzęcki, podczaszy lubuski w imieniu wojewodziny połockiej Sosnkowskiej z powodu nakazywanych furażów i wybierania kantonistów.
Tymczasem Potocki dla wyjścia z wielu niepewności zajął się opracowaniem nowej konstytucyi. Rzecz szkicową, przetłumaczoną na język francuski przez Borzęckiego, wysłał do Petersburga z poselstwem złożonem z jego dwóch synów, tyluż Komorowskich (braci pierwszej żony), Borzęckiego, Moszczyńskiego, Suchorzewskiego i kilku oficerów wojsk konfederackich. Dołączył doń list datowany na 6 października. Potem dla wypoczynku Potocki wybrał się do hetmanowej Aleksandry z Czartoryskich Ogińskiej. Zastał w Siedlcach tłum gości, zarówno dam, jak i mężczyzn, pomiędzy innymi prymasa i podkanclerzego Chreptowicza, mających missyę skłonienia marszałka do porozumienia się i wspólnego działania z królem. Potocki unikał rozmowy z mężczyznami, gawędził z damami, głównie z Platerową, kasztelanową trocką. Po kilkudniowym pobycie w Siedlcach pojechał do Mińska czerskiego, dóbr Borzęckiego szefa pułku lekkiej jazdy kijowskiej. Stamtąd wrócił do Brześcia dla kontynuowania prac konfederackich.

            W międzyczasie Generalność obaliła większość reform ustrojowych i zlikwidowała niektóre urzędy państwowe. W Warszawie po skasowaniu Komisyi Wojskowej i Policyi, zawieszeniu wszystkich sądów nad spokojem czuwali czterej delegowani konfederacyi generalnej koronnej. Mieli oni na swe usługi, pomijając wojska rosyjskie, garnizon warszawski pod komendą Ożarowskiego i zarząd municypialny. Pod okiem tych władz poczęło się w stolicy ujawniać wrzenie skierowane przeciw najeźdźcom. Poczęto również urządzać polowania na konfederatów. Majora kawaleryi konfederackiej Dembińskiego zelżono i zmuszono do zdjęcia znaków oficerskich. Dotkliwsza przygoda spotkała szefa Borzęckiego i Brygadyera Suchorzewskiego, którzy pod koniec października odwiedzili Warszawę i byli przez Ożarowskiego prezentowani królowi. Jacyś ludzie przebrani za kozaków, Borzęckiego, wracającego nocą z pałacu kanclerza Małachowskiego, na ulicy Wierzbowskiej ściągneli z konia i obili batogami. Nazajutrz rozrzucano następujący wiersz.

Ulica Wierzbowa w Warszawie. Pocztówka z około 1910 roku. Nakład Vertriebsgesellschaft deutscher Buchhändler Berlin NW. 7.

 

NA POCHWAŁĘ EGZEKUTORÓW PRZEZNACZONEJ BORZĘCKIEMU NAGRODY

Za zdradę Ziomków za Urzędy Wojskowe
Sto dano w jedną, Sto w drugą połowę
O ty Wierzbowa ulico szczęśliwa!
Gdzie szef swą pierwszą Rewiję odbywa
Ja Cię przenoszę Czczę nad Jasną Górę
Bo na twym bruku Zbrodnia bierze w skórę
Niechże obficiej spłynie twój dar słodki
Na wszystkie Zdrajcy, na wszystkie wyrodki
A ja ci napis wyryję na stali
święta Ulica gdzie Bat w skórę wali.

Później nieco oćwiczono Suchorzewskiego. Szukano również zwady z oficerami rosyjskimi, znieważano ich w miejscach publicznych. Kachowski za pośrednictwem barona Brühla nalegał na Generalność konfederacką o przedsięwzięcie środków ku uspokojeniu umysłów. Prosił i króla, żeby zapobiegał ze swej strony szerzeniu się szkodliwych wiadomości i podburzaniu opinii przeciwko wojsku Imperatorowej. W odpowiedzi Potocki, stwierdził że najskuteczniejszym środkiem na uspokojenie Warszawy było by osadzenie w niej Generalności konfederackiej. W złudzeniu, że mu dwór petersburski pozwoli przenieść się do stolicy, zamierzał wysłać do niej przodem Złotnickiego. Ten jednak, zrażony przygodami Borzęckiego i Suchorzewskiego, ani myślał jechać. W tej sytuacji Generalność dla urządzenia policji wysłała do Warszawy kasztelana przemyskiego.

            Rządy Generalności nie trwały długo. Wkrótce wyszły na jaw prawdziwe zamiary Rosji nowego rozbioru Polski. Po ujawnieniu nowych planów rozbiorowych, czołowi targowiczanie opuścili kraj. Szczęsny, który już w listopadzie 1792 roku wyprawił żonę do Tulczyna, sam na razie jeszcze porządkował swoje sprawy. Ambasadora rosyjskiego Sieversa zarzucił listami (19, 25, 27 i 28 lutego 1793), w których to usprawiedliwiał postępowanie konfederacyi w czasach ostatnich, to prosił o ułatwienia w sprawach osobistych i najbliższych przyjaciół politycznych. Prosił też o awans wojskowy dla Miączyńskiego, marszałka konfederacji lubelskiej, o wstęgi niebieskie dla Borzęckiego, księcia Czetwertyńskiego i dwóch braci Chołoniewskich. Ten który mienił się obrońcą równości szlacheckiej w listach do Siversa tytułował Miączyńskiego i Borzęckiego hrabiami. Nie wstydził się wypraszać orderów i to u króla, którego zbezcześcił. Nie miał sromu wyciągać po nie ręki dla podobnych sobie gnębicieli Stanisława Augusta Poniatowskiego.
Na koniec na posiedzeniu Generalności w dniu 1 marca 1793 roku przedstawił list Imperatorowej wzywający go do Petersburga. Wiadomość ta wywołała wśród zebranych duże poruszenie. Gdy jednak biskup inflancki Kossakowski zauważył, że z wyjazdu Potockiego spodziewać się należy dla kraju pomyślności, upomni się bowiem u Imperatorowej o uskutecznienie przyrzeczeń ten, który od niej samej je odbierał, wyrażono zgodę na ten wyjazd i wyznaczono deputację do ułożenia instrukcji.
W dniu 9 marca odczytano instrukcję dla Potockiego. Miał on traktować z dworem petersburskim w materyi ustanowienia takiego dla Polski rządu, który by dogadzał obu państwom sprzymierzonym, a najbardziej starać się o zachowanie bezpiecznie całości Rzeczypospolitej.

            15 marca Potocki opuścił Grodno w towarzystwie synów: Szczęsnego i Stanisława oraz konsyliarzy: Piotra Borzęckiego i Ignacego Leduchowskiego. Za miasto przeprowadziła go eskorta rosyjska i narodowa. Odbywał podróż do Petersburga wtedy, gdy kapitulowała Częstochowa, gdy Prusacy zbliżali się do bram Gdańska. Uciekał przed królem, który dążył do Grodna na zwołany przez Sieversa sejm mający zalegalizować nowy trzeci już rozbiór Rzeczypospolitej. Jadąc do Petersburga czy miał nadzieję na ocalenie całości kraju, na zabezpieczenie się od hańby i wiecznego potępienia.

? Borzęcki - podczaszy lubuski w 1792 roku.

Źródła: Smoleński Władysław, 1903 - Konfederacja targowicka. Kraków.

 

.

SATYRA POLITYCZNA KONFEDERACJI TARGOWICKIEJ I SEJMU GRODZIEŃSKIEGO

(wyjątki)

            W początkach sierpnia 1792 r. zajął Pragę Kossakowski na czele dywizji wojsk rosyjskich. W połowie sierpnia nadciągnął już rdzenny generał rosyjski Kachowski, który okupował Warszawę. Pod osłoną wojsk rosyjskich Targowica rozciągnęła baczną kuratelę nad prawomyślnością publiczności polskiej, głównie oczywiście warszawskiej. Gdy się zważy, że czynniejsze i śmielsze elementy polityczne wyemigrowały z kraju już w końcu lipca, bezpośrednio po akcesie królewskim do konfederacji, zdawałoby się, że niewielką będzie miała Targowica pracę nad utrzymaniem w ryzach umysłów podbitych Polaków. Że tak jednak nie było, dowodzi cały arsenał środków policyjnych, do których zmuszona była uciec się Generalność konfederacka, aby zdusić jakieś samodzielniejsze odruchy polityczne opinji publicznej, przede wszystkim warszawskiej, którą uważano za ośrodek monarchizmu i jakobinizmu. Marszałkowie Koronny i nadworny ze sztabem assesorów rozciągnęli skrupulatną opiekę nad wszelkimi źródłami dostępu do publiczności jakichśkolwiek nieprawomyślności.
Jak to zawsze bywa w takich wypadkach, żadne represyjne środki natury policyjnej rezultatu nie dały. Mnożyły się objawy zdrowych odruchów nienawiści uciemiężonego narodu nie tyle co do najeźdźcy, ile do ukrywających się za jego plecami konfederatów targowickich. Głośnem się stało publiczne zelżenie i pobicie majora kawalerii narodowej Dembińskiego, który się niecnie wysługiwał Targowicy, głośniejszem jeszcze - czynne znieważenie filarów Targowicy: szefa Borzęckiego, brygadjera Suchorzewskiego i konsyliarza Manuzziego.
Zaczęło się od Borzęckiego. Ten podstoli koronny, znany totumfacki Potockiego, a świeżej daty z łaski Targowicy szef pułku lekkiej jazdy kijowskiej (patrz także: Bukar), pierwszy doczekał się po przybyciu do Warszawy skórobicia. Na temat jego przygody czyta się następującą wzmiankę w jednym z rękopisów współczesnych:

            „Dnia 6 novembera 1792 w Warszawie ściągnięto J.P. Borzęckiego z konia w nocy, gdy wyjeżdżał z pałacu J.P. Małachowskiego, kanclerza; kilka osób, w kozaki przebranych, oćwiczyły tego nowego szeffa, przez Konfederacyą z Targowicy kreowanego i dały mu ten panegiryk, który podrzucili Bułhakowowi, ambasadorowi rosyjskiemu:

Niech kto chce zwiedza apostołów progi,
U mnie to miejsce święte, gdzie batogi
Za zdradę ziomków i rangi wojskowe
Dano: sto w jedną, sto w drugą połowę.
O! ty Wierzbowska ulico szczęśliwa,
Gdzie szef swą pierwszą rewiją odbywa!
Ja cię przenoszę, czczę nad Jasną Górę,
Bo na twym bruku zbrodnia bierze w skórę.
Niechże obficiej spłynie twój dar słodki
Na wszystkie zdrajce, na wszystkie odrodki,
A ja ci ten napis wyryję na stali:
święta ulica, gdzie bat w skórę wali.

Skrzywdzony na ciele i na honorze Borzęcki zameldował się nazajutrz u generała Kachowskiego ze skargą na swawolę podwładnych mu wojsk kozackich. Nie wiadomo czy generał wyprowadził z błędu szefa targowickiego. W każdym jednak razie odwiedziny musiały dojść do wiadomości opinji publicznej, skoro się ta postarała czem prędzej wyprowadzić Borzęckiego z niepewności, puszczając w obieg wierszyk następujący:

Nie narzekaj na Kozaków
Wziąłeś w dupę od Polaków

Istnieje jeszcze drugi warjant pod tytułem „Do Borzęckiego i Suchorzewskiego - nie dawaj fałszywego świadectwa”:

Próżno skarżysz Kozaków,
Próżno obwiniasz Moskali,

Boś wziął w dupę od Polaków,
Każdy ich gorliwość chwali.

Źródło: Nowak Juliusz, 1933 - Satyra polityczna Konfederacji Targowickiej i Sejmu Grodzieńskiego. Kraków.

 

.

TAJNA KORESPONDENCJA Z WARSZAWY 1792-1794 DO IGNACEGO POTOCKIEGO

(fragmenty)

            List Józefa Świętorzeckiego. Warszawa dn. 29 sierpnia 1792 roku.
Świętorzecki wspomina o liście Szczęsnego Potockiego do prymasa z prośbą o protekcję dla Piotra Borzęckiego, podstolica koronnego i blisko z nim związanego targowiczanina.

            List Jana Dembowskiego. Warszawa dn. 23 października 1792 roku.
Nieskończenie nas ustraszono przypadkiem dzisiaj w nocy zdarzonym na osobie j.w. Borzęckiego konsyliarza i szefa pułku przereformowanych kozaków. Idącemu wieczorem kilka Moskali drogę zaszło i tak niemiłosiernie go poturbowali, obdzierając, że ledwie życie uniósł od tych nocnych opresorów. Barzo jest niebezpieszno wieczorem chodzić, niezliczona moc łupieżców namnożyła się, kradzieże, rozboje, mimo ustawicznych routów i patrolów”.
Znienawidzonego powszechnie targowiczanina obili patrioci polscy, a współczesna anonimowa poezja polityczna uczciła ten wypadek kilkoma wierszami, między innymi takim:

„Nie skarż się na Kozaków,
Boś wziął w zad od Polaków”.

            List Jana Dembowskiego. Warszawa dn. 10 listopada 1792 roku.
J.w. Szczęsna wczoraj wieczorem niezupełnie zdrowa opuściła Warszawę, tak jej poradzono i lepiej zrobiła, bo wzgarda do najwyższego stopnia dochodzi. W Mińsku u j.w. konsyliarza Borzęckiego ma dni trzy zabawić, a stamtąd do Grodna dąży.

List Jana Dembowskiego. Warszawa dn. 29 grudnia 1792 roku.
Z smutkiem dowiadujemy się o kłótni nocnej na pokojach u j.w. Szczęsnego między biskupem inflanckim i Brzostowskim starostą pińskim zdarzonej. Szła rzecz o przemocy, którą Kossakowscy wywarli w procesie z Kleczkowskim niejakim a Brzostowskim w konfederacji województwa trockiego. Darł się okrutnie Brzostowski do biskupa, skończył na tych wyrazach, że: ... trafię do Petersburga, tam się sprzeczki nasze skończą, imię Kossakowskich nie jest święte .... Wdał się w te poróżnienie jw. Szczęsny Potocki i pojednał osoby. Za którą troskliwość j. Ksiądz biskup zatrudnia się kartowaniem mariażów córek j.w. Szczęsnego; j. panna Pelagia za księciem młodym kanclerzycem, Borzęcki drugą, Kossakowski trzecią, tajemnicę tę kryją przed Borzęckim, który od dawna inspirował do panny Pelagii ...

... W Grodnie dnia 1 stycznia [1793] były zaręczyny księcia Sapiechy kanclerzyca z córką jw. Szczęsnego. Nie pomału pracują nad tym, żeby jak najprędzej i Kossakowski podkomorzy rękę drugiej otrzymał. Jp. Borzęcki robi się malkontent, z powodów że j.p. Pelagia już od dawna była mu naznaczona, a teraz taka odmiana.

            List Jana Dembowskiego. Warszawa dn. 13 marca 1793 roku.
Jw. Szczęsny, tak twierdzą, ma mieć instrukcyją do Petersburga, w tych dniach musiał już wyjechać w tę podróż ... w kompanii z Szczęsnym towarzyszy Borzęcki podstoli, króremu łaskawie N. Pan [Stanisław August Poniatowski] ofiarował order Orła Białego, jako i innym konsyliarzom.

            List Jana Dembowskiego. Warszawa dn. 10 kwietnia 1793 roku.
Król imć konferował pisarstwo polne kor. po Rzewuskim j.p. Borzęckiemu szefowi pułku złotej wolności kijowskiego.

            List Jana Dembowskiego. Warszawa dn. 4 maja 1793 roku.
Ambasador rosyjski daje się o tym słyszeć, iż chce, ażeby sejm mieć ukończony w czerwcu. Król imć w tych dniach stąd wyjedzie do Białegostoku, gdzie już ma zastać Panią Krakowską i wiele innych dam. Jak widać, że już we wszystkim najdokładniejsze porozumienie się zaszło między osobami dystyngwującymi się tutaj i królem. Nie mogę Ci wiele i tak pisać, jak by trzeba. Szczęsny z Petersburga donosi, że już odjęte są sposoby ratunku, przyjąć trzeba umysłem pokornym dotknięcie Boga. A Borzęcki towarzysz jego do Szwaryczewskiego przyjaciela swego tak namienia: wkrótce się stąd wybierzemy na wojaż na lat dwa do Włoch. Wittowa jak tylko wylizie z połogu (który w Mińsku pod Warszawą odbywa), kończyć ma jak najśpieszniej z mężem rozwód i uda się z nami. Sama zaś Szczęsna z Petersburga w tych czasach dąży do Tulczyna i tam życie spokojne obiera dla siebie.

            List Józefa Świętorzeckiego. Warszawa dn. 26 czerwca 1793 roku.
Jp. Szczęsny już z Petersburga na okręcie do Anglii popłynął, poczyniwszy wprzódy względem swojego majątku układy, które imperatorowa miała zatwierdzić, żadnego z Polaków z sobą nie wziął, prócz jednej córki Wiktorii. Jp. Borzęcki i Leduchowski garbaty na innym okręcie za nim popłynęli, bo ich do swojej kompanii przyjąć nie chciał. Rozumieją tu, iż dotrzyma dawniejszego swojego przyrzeczenia i do Ameryki uda się.

Źródło: Rymaszewska Maria, Zahorski Andrzej, 1961 - Tajna korespondencja z Warszawy 1792-1794 do Ignacego Potockiego. Państwowe Wydawnictwo Naukowe. Warszawa.

 

GENEALOGIA

BIOGRAFIE

ARCHIWUM

WSPÓŁMAŁŻONKOWIE

E-MAIL

Dla lubiących wpisywanie wszystkiego ręcznie podaję poniżej pełny adres:

minerals@redbor.pl

JESTEŚ    GOŚCIEM

W SUMIE OD ZAŁOŻENIA WITRYNY W 2005 ROKU ODWIEDZONO JĄ
JUŻ   RAZY