WŁADYSŁAW RUDZŃSKI
WŁAŚCICIELE MIŃSKA W ŚWIETLE DOKUMENTÓW
(fragmenty)
Właścicielem części Mińska
był Stanisław Warszycki, miecznik koronny, żonaty z Marjanną Jordanówną. Jedyna
ich córka Emercjanna wyszła za Ludwika Konstantego Pocieja, kasztelana
wileńskiego, a później hetmana w. litewskiego. Jako wiano dostała dobra
Dzierzązna, Jesionka i połowę Warszyc. Natomiast właścicielem Mińska został brat
jej ojca Jerzy Warszycki, kasztelan a później wojewoda Łęczycki. Sprzedał on
dobra mińskie Ludwikowi Pociejowi, mężowi swojej bratanicy…Potwierdzenie
posiadania Mińska przez Pocieja stanowi zapis w Metryce Koronnej z 8 III 1720
podający, że Ludwik Pociej, kasztelan wileński i hetman wielki litewski po
otrzymaniu z rąk Felicjana Grabskiego, chorążego i sędziego grodzkiego
łęczyckiego, 16000 zł. p. za dobra Dzierzązna, Jesionka i połowę Warszyc,
będących dziedzictwem Emercjanny Warszyckiej, córki zmarłego Stanisława
Warszyckiego i Marianny z Jordanów, zapisuje jej podobną sumę 16000 zł. p. na
swoich dobrach w ziemi czerskiej i wsi Jaworznia w ziemi wieluńskiej.
Córka Ludwika i Emercjanny Pociejów
Ewa
[Ludwika Marianna] wyszła za
Franciszka Borzęckiego, starostę żydaczowskiego, podstolego litewskiego.
Należy domniemywać, że jako jedyne dziecko dostała we wianie dobra mińskie. O
pretensjach do Mińska wnuka
Franciszka Borzęckiego,
Piotra dowiemy się w dalszym ciągu tej historii.
Druga część
Mińska należała w tym czasie do Wojciecha Opalińskiego. Po jego śmierci (24 III
1775), majątek przejęła jego żona Teresa z Potockich z pierwszego małżeństwa
żona Jerzego Warszyckiego, wojewody łęczyckiego, brata znanego nam Stanisława
miecznika koronnego. Dziwny to splot wydarzeń: pierwszy mąż Teresy Potockiej był
ostatnim z rodu Warszyckich, a drugi Wojciech ostatni z rodu Opalińskich, a
spadki po obu rodzinach stanowiły podstawę do walki o dobra mińskie. Teresa z
Potockich Opalińska zmarła 30 X 1778 r. Z uwagi na brak potomka, po pozostałej
po Opalińskich fortunie, wystąpiło z prawem spadkowym szereg rodzin.
Sprawa sukcesji o
Mińsk i dobra okoliczne też nie jest całkiem jasna w świetle dostępnych źródeł.
W dużym stopniu wyjaśniają te sprawy spadkowe dokumenty, a zwłaszcza
korespondencja Potockich zawarta w archiwum roskim (Roś w pow. wołkowyskim,
własność Potockich). O sukcesję mińską występowała rodzina ostatniej
właścicielki Mińska Teresy z Potockich lv. Warszyckiej, 2v. Opalińskiej, tj.
żona jej kuzyna Józefa Potockiego, kasztelana lwowskiego, Pelagia z Potockich
wraz z synami Janem, starostą kaniowskim i Piotrem, starostą szczyrzyckim,
ostatnim posłem polskim do Porty Ottomańskiej. W tej sprawie działał również
kuzyn Pelagii Potockiej Piotr Potocki, kasztelan lubelski. Do tej grupy należał
Ludwik Dąbski, wojewoda kujawski, książę Adam Czartoryski, gen. ziem podolskich
i inni.
Z drugiej strony występowali tzw. „konsukcesorowie" wśród których najważniejszą
osobą był
Piotr Borzęcki, wnuk znanego nam już
Franciszka Borzęckiego
i
Ludwiki z Pociejów,
a syn
Aleksandra Borzęckiego i
Anny Ankwicz.
Poza tym należeli tu Prot Potocki, starościc guzowski, Hieronim Wielopolski,
koniuszy kor., Jędrzej Moszczeński, wojewoda inowrocławski, Stefan Dembowski,
kasztelan czechowski i inni.
W niżej przytoczonej korespondencji często powtarza się stary termin prawniczy
kondescencja. Oznaczał on sąd kondenscencyjny tj. zjazdowy, który był zwoływany
wówczas gdy zwykły sąd nie był w stanie rozstrzygnąć szczególnie zawikłanego
sporu. Osoby wyznaczone przez sąd zjeżdżały się na miejsce sporu. Wyrok tego
sądu miał znaczenie wyświetlające, potrzebne dla prawomocności orzekanej przez
właściwy sąd sprawy.
Przed Śmiercią Teresy z Potockich Opalińskiej possesorem dóbr mińskich, czyli dzierżawcą, był Jan Potocki, starosta kaniowski. Jego list pisany do brata Piotra, starosty szczerzeckiego, w dniu śmierci Teresy Opalińskiej (30 X 1778 r.) przedstawia pierwsze spory o Mińsk. W pierwszych dniach marca 1779 r. odbyła się w Mińsku kondescencja. W wyniku dekretu sądu trzeba było jednak opuszczać Mińsk. Pelagia [Potocka matka Piotra] pisała do syna 16 IV 1781 z Mińska:
„My tu z rugowani być spodziewamy się w prędce przez Pana Borzęckiego.” [36 - A.G.A.D., Archiwum Roskie, XLII/1, k. 140]
Pelagia pisała 25 IV 1781 z Mińska:
„U nas w Mińsku wielka rewolucja z okazji otrzymanego w Piotrkowie dekretu przez JW Pana Borzęckiego, każdej środy i soboty o otrzymanym ordynansie czekamy wiadomości, tymczasem wywożą różne sprzęta gospodarskie jako to zboża, bydła i inne na fundamencie dekretu tegoż, z którego dziedzicem ma być Pan Borzęcki, a tenże przysądził ś. p. Pani Wojewodzinie sto tysięcy zapisu i wszystkie generalne inwentarze i ruchomości, może się teraz Tyśmienica [majątek Potockich] zapomódz w oborę, gdyż sztuk jałownika przeszło 30 a krów 40 z okładem Pratulina [majątek Potockich] wysłana tylko że na to potrzeba Starosty Kaniowskiego zezwolenia. Xiężna Imć Miecznikowa [Maria z Lubomirskich Radziwiłłowa] owce i kozy przyjęła, zboże i gorzałki po różnych miejscach porozsypywane gdyż zostawiwszy Panu Borzędzkiemu to by odpowiedzieć trzeba Xięciu Generałowi [Adam Czartoryski] lub innym sukcesorom kiedy by nad spodziewanie powiodło się im wygrać.” [37 - A.G.A.D., Archiwum Roskie, XLII/1, k. 145]
Urzędnik Potockich Ignacy Hryniewiecki pisał do Pelagii 2 VI 1781:
„JW Konsukcesorowie zmówili się na konferencję względem dania odporu w Departamencie JWP Borzęckiego pomocy wojskowej do dalszego objęcia Mińska żądającym.” [40 - A.G.A.D., Archiwum Roskie, XLII/2, k. 8]
Mińsk objął Piotr Borzęcki, ale sprawa toczyła się dalej. Włączył się do niej kuzyn Pelagii Piotr Potocki, kasztelan lubelski. W liście pisanym z Babimostu 14 VII 1785 do Pelagii, dał najwyraźniejsze naświetlenie tej skomplikowanej sprawy sukcesji po Warszyckich i Opalińskich. Trybunał Piotrowski rozstrzygnął, że Mińsk otrzyma Piotr Borzęcki, jako spuściznę po Warszyckich, a Potoccy otrzymają „substancję Opalińskich”.
„Co do interesu Familii z sukcesorami Opalińskich wczoraj powróciwszy z Grodziska z kondescencji uwiadamiam co się dzieje: JW. Dąbski Wojewoda Brzeski Kujawski mający dług największy do kilku kroć sto tysięcy mocno chodzi za interesem lecz sukcesorowie, których liczba jest znaczna i mocni, lubo z Dekretu Trybunalskiego Piotrowskiego aprobowane ma sumy jedna po wojewodzie, druga na kondescencje odesłania do rozpoznania. Jednakże sukcesorowie lubo w dekrecie jest dołożono niezwarzając na niestawienie się strony sądzić nakazano, sukcesorowie oficjalisty niezastali wydawszy termina do Trybunału Piotrowskiego przypadającego JW Wojewodzie oraz Xięciu Generałowi, którzy mający przysądzone pięć kroć sto tysięcy, dekretem oficjalista sprowadzony do JW Wojewody przyznał sumy należące temuż brał się do wylikwidowania intrat w dobrach niedopuszczony supressje i tak znowu do Trybunału interes poszedł. Oświadczyłem kilku sukcesorom znajdujących się na kondescencji pretensje Potockich na substancji Opalińskich, odpowiedzieli mi, że JW Wojewodzina Opalińska miała długu czterykroć sto tysięcy lecz po zmarłym Warszyckim pierwszym mężu gdy szła za Opalińskiego zapisała mu trzykroć sto tysięcy, niezostaje tylko sto tysięcy Potockim do oddania, lecz sukcesorowie Opalińskich mają do tejże pretensje o dezolacje lasów w kluczach Opalińskim i Grodziskim, potym że Potoccy już zaczęli proces w Ziemstwie Warszawskim. Ta była sukcesorów rezolucja ja czytałem dekreta Trybunalskie dwa wypadłe w Piotrkowie, te dwa razy sukcesorowie Opalińskich wydali Potockich, znać że się wcale nasi nie pilnują. Jak namieniłem JW Pani Dobrodzice jeżeli się podoba moja usługa mojej familii ja chętnie biorę siebie intercis a jak umówiłem się z Wojewodą Dąbskim, którego zdawna przyjaźnią się zaszczycam wraz trzymam się i dokonam interesu. Lecz teraz czas chodzić koło interesu bo już ostatni dekret, któren wypadnie z Trybunału Piotrowskiego będzie decydował, ostatnie kondenscencje i ulokowanie kredytów i tak jak słyszałem, że w sprawie z Podstolim Borzęckim Dekret Piotrowski Trybunalski przyznał Mińsko na dziedzictwo Warszyckim, a Potockich odesłał do substancji Opalińskich. Zaczem do Ziemstwa Poznańskiego pozwać trzeba sukcesorów a stamtąd odeślą na kondescencje i tak między innymi kredytorami trzeba się starać pomieścić i odpowiedzieć na pretensje, które mają sukcesorowie w dezolacji lasów. Sądy Ziemskie Poznańskie przypadają wSeptembrze, drugie po Nowym Roku lecz czas i na drugie pozwać gdyż kondescencja na wiosnę dopiero w przyszłym roku bydź ma. Życzę porzucić prosekucji w Ziemstwie Warszawskim a trzymać się substancji Opalińskich, zwłaszcza teraz gdy się podaje pora, bo potym ciężej będzie z tak wiele sukcesorami mieć do czynienia i nowe kondescencje sprowadzą ten interes na lat kilka zaciągnęłyby się. Wyrażam JWWC Pani Dobrodzika, że musze rozmówić się z Starościcem Guzowskim [Prot Potocki] a na rezscie jak jej się będzie zdawało. Racz napisać do swoich synów i córki by przysłali plenipotencje na Jej ręce na moją osobę. Ja pisałem do JW Wojewody Wilgowa (?), która wraz i do sióstr napisze i brata i Czeswakiewicza to przyślą plenipotencje. A tak żebym miał od niektórych plenipotencje wziąłbym się do interesu. Zapis posagu kazać wyjąć na Mińsku. Drugi zapis co uczyniła Opalińska mężowi jeżeli jest prawda jak sukcesorowie. Dekret Trybunalski wypadł z JW Borzęckim jeżeli jest oblatowany w Grodzie kazać wyjąć a nie to w Piotrkowie kazałbym wyjąć będąc za informowanym w którym roku. Lecz co za prosekucja zaczęta w Ziemstwie uwiadomić trzeba, kwit z inwentarza wyjąc także trzeba. A mając te papiery mógłbym zacząć z sukcesorami. Ponieważ, że jedni niedbają drudzy tracą i interes w zapomnienie odejdzie. Po odebranym liście niewidziałem się z JW Starostą zostawiłem go w Poznaniu. Obiecał mi się w dom, wezme informacje. Potoccy co mają do substancji Warszyckich niech się pilnują na tych substancjach, a co do Opalińskich substancji tu się trzeba pilnować.” [41 - A.G.A.D., Archiwum Roskie, XLII/15, k. 17-19]
W ostatnim roku korespondencji na ten temat…Piotr odpisał matce 4 VIII 1788 z Lublina:
„Na kondescencją przypadającą w Mińsku uczynię plenipotentem JWPana Lewickiego Sekretarza Xiężny. Jest tu Pan Podstoli Borzęcki, który zgłaszał się dawniej do mnie o papiery jakoby brakujące, odebrawszy odemnie explikadę przestaje na niej, owszem powiada teraz, iż znajdują się wszystkie i próżno mnie kłócono o nie.” [46 - A.G.A.D., Archiwum Roskie. L/l, k. 803-804]
Pelagia napisała do Ignacego Przebendowskiego, marszałka Rady Nieustającej 12 VIII1788 z Warszawy:
„Że mi synowie chcą się uiścić w tym o co są rekwirowani masz JW Pan Dobrodziej dowód tego jasny kiedy Szczerzecki [syn jej Piotr] dawno dopraszał się o odebranie papierów, jakie tylko mógł wynaleść i dla wspólnych interesów one w początkach tej sukcesji szczególnie miał u siebie i teraz też oddaje i na kondescesją Mińską one przysłane. Te to być muszą, które w Siemianówce były, dopóki on ze Starostwa Szczerzeckiego z woli Cesarskiej nie oddalił się. Racz JW Pan Dóbr. uchylić opinie zagubienia papierów ile kiedy rewers fascykułami tylko one wyraża, nie wzmiankując treści dokumentów, łatwo się tedy obwoluty po ręku plenipotentów znajdujące pozarzucać i poginąć mogły; a przez to dasz dowód łaski swojej na której wiele Syn mój pokłada, szukając spokojności. Co się zaś tyczy ex Raniewskiego, ten JWP Dobr. i wspólnie z innym konsukcesorem z posesji Mińska wyekspikować się powinien, lecz i tym samym nie zawiadywał, tylko wraz z ś.p. JWP Wielopolskim Koniuszym Kor. i Moszczeńskim Wojewodą Inowrocławskim, co i samemu JWPanu Dobr. wiadomo i dokumenta świadczą. Był nawet ustanowiony komisarz od tychże Panów P. Zarzycki dla rozrządzenia i odbierania intrat. Prawda, że syn mój sam opierał się przy tej posesji dla ubezpieczenia jej dla sukcesorów z niemałym zatrudnieniem i expensą. Że zaś ten interes przeciągał się aż dotąd i aż dopiero pozwem na Mińsku położonym został uwiadomiony przeto nie mógł zupełnego do żądanej eksplikacji uczynić przygotowania. Gdyżby należało i P. Zarzyckiego do tego przyzwać, cokolwiek jednak tą plenipotencię w Mińsku się znajdujący uczynią JWPanu Dobr. remonstracją. A chciej JWPan Dobr. wyznaczyć czas do zupełnego umiarkowania się że JW Borzęcki pretenduje kalkulacji to mię zadziwia gdyż dobra te od dłużników aż do wykupna posiadane były. Zdaje się też że sukcesorowie za zastawnych raczej uznani być powinni posesorów, niepodlegających kalkulacji.” [48 - A.G.A.D., Archiwum Roskie, LI/88, k. 1-2]
Sprawa choć ostatecznie przesądzona - Piotr Borzęcki został właścicielem całego Mińska i okolicznych dóbr - miała jeszcze epilog. Zażądano od Pana Potockiego, starosty kaniowskiego, wyliczenia się z jego działalności jako possesora Mińska. Sprawę tę wyjaśnia list Jana Potockiego pisany do Ignacego Przebendowskiego 20 IX 1788 z Pratolina:
„List JWMPana Dobrodzieja de 3 tia presentis na dzień siedemnasty rąk moich doszedł. Od tej daty do 24 czas jest za szczupły żebym u dóbr moich Gallickich sprowadzić mógł papiery żądane odemnie, ile że i pozwy w Mińsku położone na kondescencję teraz agitującą się zbyt późno bo w czasie zaczęcia kondescencji dopiero były mi komunikowane, w czym Manifest w pilności zanieść byłem przymuszony. Nie będąc bowiem w posesji Mińska, nikt się tam nie sądzi obowiązanym odsyłać mi położone pozwy; a uwiadomić mię o tych JWM Pan Dobrodziej choć listownie nie raczyłeś. Regestra jakie się przy mnie znalazły umocowanemu plenipotentium przesyłam, lecz nie tylko nie zdaje mi się ażeby z nich wzór proventa [zyski] dla JWP Borzęckiego mógł być brany, ponieważ tam wchodzą niektóre artykuły z industrii i z advektów moich ukraińskich, ale i konsukcesorom nie winienem znacznej kalkulacji, tylko kiedy wzajemną z odebranych rzeczy i percept za nie mojej schedzie uczynią. Przyłączony summariusz proventów Mińskich dostatecznie objaśni jakie zastałem. Czyniąc z siebie ile zdołać w tak krótkim czasie mogę spodziewam się, że w większą wprowadzać mię invokacyję JWM Panowie nie zechcecie o co uniżenie proszę.” [51 - A.G.A.D., Archiwum Roskie, LI/89, k. 1-3]
Nie mieli szczęścia mieszkańcy Mińska do następnych, po Opalińskich, właścicieli. Piotr Borzęcki, typowy utracjusz, odziedziczywszy ogromne majątki, wyzbywał się ich po kolei. W 1789 r. sprzedał Łaziska Dembowskim, 1791 r., Księstwo Zbaraskie Mejsnerom, 1792 r., Konstantynów Tumie. Pozostał jedynie przy Mińsku z okolicznymi wsiami [53 - Metryki Koronne 289, k. 409v; A Boniecki, Herbarz Polski, t. II, s. 67]. Jego poglądy polityczne można określić jako ultra konserwatywne a nawet anarchistyczne. Władysław Smoleński pisał o nim:
„Uformowała się pod przywództwem właściciela Mińska pod Warszawą, Stanisława Borzęckiego, kompania ludzi młodych, gołych a zuchwałych, niepowściągliwych w języku, szerzących pogróżki. Za przedmiot obmów swoich brali zazwyczaj Kołłątaja, o którym głosili, że w błąd wprowadził króla, Ignacego Potockiego i marszałka Małachowskiego; zwykłą przechwałką ich była gotowość wywrócenia konstytucji. Gdy podczas limity sejmowej w lipcu zjechał do Warszawy Wojciech Suchodolski, kasztelan radomski, schadzki stały się częstsze, pogróżki i przechwałki głośniejsze. Zbierali się w mieszkaniu pani Walewskiej, u Turny, kasztelana lubaczewskiego, Ryszczewskiego, u posła bracławskiego, miecznika kor. Grocholskiego, niekiedy i u Borzęckiego w Mińsku. Zwracali się do Bułhakowa z zapewnieniem, że konstytucja upaść musi, mają bowiem na to sposoby, co minister rosyjski aprobował, chociaż zachęty do czynu nie dawał.” [54 - W. Smoleński, Ostatni rok Sejmu Wielkiego, t.1, Kraków 1896, s. 56]
Swoje „credo” wyłuszczał Borzęcki w listach do Szczęsnego Potockiego, np. w liście z 15 X 1791:
„Choćby za wszczętą rewolucją mógł nastąpić podział Polski równym to dla niej widzę losem, jak gdy się utrzyma Rząd 3 Maja, żadnej nieznajdując różnicy między niewolą a niewolą, którąby Polacy gnębieni byli, albo pod własną Monarchią, albo pod Monarchią tych potencji, któreby ich między siebie podzieliły....Rewolucja choćby najkrwawsza wzdrygać nas nie powinna, naród bowiem nasz jak jest zniewieściały zepsuty i spodlony, dowodzi to nader jawnie zuchwałość zbrodni której śmiano się przeciw niemu dopuścić, i łatwość z jaką ją dopełniono. Narodu do tego stopnia zepsutego ani przywróconemu wolności, którejby cenić ani dochować nie umiał, ani prawa najrozsądniejsze, którejby nie słuchał, poprawić i losu jego zapewnić nie potrafią. Trzeba takiemu narodowi koniecznie gwałtownego wzburzenia, któreby przerwało a przeto odmieniło sposób życia obyczaji, wystąjńło najpierwszych zbrodniarzów, i zniosło to odwieczne źródło zbrodni i nieszczęść Polski, Króla, czego spokojna żadna rewolucja dokonać niemoże tylko krwawa, l życzyłbym z tych powodów jak najdłuższa. Wojna więc domowa nie nieszczęściem, ale dobrem jest dla Ojczyzny, bez którego, zdaje m i się, iż powstać zupełnie nigdy nie zdoła; i pozwól JWMPan Dobrdz. sobie powiedzieć, że jeżelibyś chciał spokojnie rzeczy odmieniać, na krótki tylko czas przywrócić wolność Ojczyźnie, i staniesz się może jeszcze ofiarą zdrajców tryumf. Moskwa przez okoliczność dopiero skończonej wojny, i przez to co się w Polsce stało, oświeconą zapewne została, że jest jej interesem nie panować w Polsce ale być z nią ściśle złączoną i widzieć ją również zewnątrz jak wewnątrz niepodległą, żadna z otaczających nas Potencji tego widoku względem Polski mieć nie może jak tylko jedna Moskwa, a przeto wsparcia u niej szukać, i z nią się łączyć powinniśmy...” [55 - Biblioteka Czrtoryskich Kraków, rkp. 3473, k. 930-935]
W liście z 29 I 1792 pisał do Potockiego:
„Wielu i bardzo nawet dobrze myślących obywateli, nad tą się zastanawia uwagą, że nie wiele zyska Polska jeżeli zrzuciwszy jarzmo 3go Maja, wróci się do jarzma gwarancji Moskiewskiej, podług mnie, choćby inaczej nie było można, jak wrócić się pod podobną przemoc Moskwy jakiej doznawała Polska, wolałbym to nieszczęście, jak najhaniebniejsze ze wszystkich 3 Maja.” [56 - Biblioteka Czrtoryskich Kraków, rkp. 3474, k. 88]
W liście z 31 I 1792 wypowiadał się na temat zniesienia władzy królewskiej i usunięcia z Polski Stanisława Augusta:
„Nie przez sąd i śmierć nader przez niego zasłużoną Go oddalić bo to jest nieszczęściem niepodobna i przez słabość naszego Narodu, i przez otaczające nas Monarchie. Ale przez sekretne przymuszenie Go zrzec się niby dobrowolnie tronu, pod pozorem laty i chorobami osłabionego zdrowia, potrzebującego spokojności i klima cieplejszego, wyznawszy mu pensje choćby największą do życia we Włoszech lub gdzieby mu się podobało zagranicą a ta pensja aby nie była ciężarem całkiem dla kraju, przyczyniona do tego coby następny spełniać musiał, niechby prawdziwie gorliwi obywatele złożyli się każdy podług swojej możności na większą część tej pensji dożywotniej.” [57 - Biblioteka Czrtoryskich Kraków, rkp. 3474, k. 91]
W jeszcze gorszym świetle przedstawiała się działalność Borzęckiego jako pana na Mińsku. Doprowadziła ona do złożenia w 1791 roku przez mieszczan mińskich następującej skargi do Stanisława Augusta.
„Najjaśniejszy
Królu, Panie Miłościwy !
Najjaśniejsze Rzeczypospolitej Stany !
Przyszedł czas od
kilku wieków żądany, losem Najwyższej Opatrzności zrządzony, do którego ojcowie
nasi wpośród gwałtów publicznych, wśród nierządu starego wyciągali ręce. Jedni
rdzawymi kajdanami okuci pod władzą panów swoich brząkali, drudzy pod ciężarem
najazdów i ustawnej przemocy od równych sobie jęczeli.
W takowej
wieków owych postaci, gdzie każdy cienia swego lękał się, kto tylko czytał
dzieje tego możnego królestwa, łatwo to poznać może, iż nie można było ojcom
naszym pomyśleć nawet o tym, iż z wielcy z porządku panowania w tym kraju
Kazimierz, Konrad, Bolesław i Jan, książęta Mazowieccy, piątnem wysokich swych
imion uczynili ich wolnymi i prócz swojej władzy niepodległymi nikomu.
Z żalem nam
teraz przychodzi czytać, Najjaśniejsze Rzeczpospolitej Stany, na tęgich
pergaminach ojcom naszym służących te święte książąt i królów naszych imiona,
którzy ich zaszczycili przywilejami takimi, na jakich stoją miasta prawem
chełmskim stojące, nadali im magdeburyją, nadali jarmarki i zupełne ich życie,
majątki i zdrowie swoich potężnym zabezpieczyli ramieniem.
Teraz nie
wiedzieć, jak nieszczęśliwym losem dostawszy się pod władzą J.W.
Borzęckiego
podstolica koronnego, po ostatnich przywilejach naszych przez sławnej pamięci
pomienionych książąt mazowieckich w roku 1468 i aprobacyje najjaśniejszego
Zygmunta Augusta w roku 1556 rozproszeni po lasach i cudzych kątach, odrzekłszy
się żon i dzieci naszych, unosząc życie własne tułać się musiemy.
Rzucił na nas
i dzieci nasze ciężar niewoli, powinności i ustaw, połamał nam prawa, obrócił
nas w chłopów; wygania na pańszczyznę, poodbierał nam grunta, ucisnął nas
podatkami, powymyślał daniny i z ostatniego do życia wyzuł nas sposobu.
W takowym
tedy ucisku pogrążeni zostając, zostaliśmy przymuszeni udać się do prawa. J.W.
Borzęcki,
tytularny pan nasz, rozgniewany o to, zaczął nas jeszcze bardziej ciemiężyć,
pozapobiegał przez przyjaciół swoich, żeby nam manifestów nie przyjmowano, i tak
kiedyśmy podawali zażalenie nasze w kancelaryi akt Metryki Koronnej, nie chciano
nam go przyjąć, udaliśmy się do grodu warszawskiego tutejszego, podobnież ur.
Swieszowski odesłał nas do Czerska i tam ur. Baranowski odprawił nas z niczym.
A tak
błąkając się od grodu do grodu z niemałym kosztem i stratą naszą, gdzie by
przywileje nasze i krzywdy przełożyć, szukać musieliśmy tak rozsądnego urzędu,
który by nam to zrobił, przecież szczęściem mil kilkadziesiąt objechawszy,
zajechaliśmy do Liwa i tam to nam zrobiono.
J.W.
Borzęcki,
zapalony tym większą nienawiścią i gniewem, pogroził nam więzieniem, a zesławszy
ze dworu ludzi do domów naszych kazał odbijać komory, pytając się, gdzie prawa
ojcom waszym służące i gdzie są te ustawy które on nam przepisał? Odgrażano nam
karą i zniszczeniem ostatnim.
Tak
niezwyczajnymi uciśnieni gwałtami podaliśmy memoryał Najjaśniejszemu Panu
dopraszając się, ażeby nas raczył listem żelaznym od takiej przemocy zasłonić i
reskrypt do rozsądzenia się z J.W. pomienionym
Borzęckim
podpisał. Nieszczęśliwi wygnańcy w tak uciśnionej klęską naszej kolei na kilka
memoryałów naszych wszystko do J.W. kanclerza w. kor. odsyłani, tułając się już
tu blisko ćwierć roku, tę na ostatek odebrawszy odpowiedź od J.W. kanclerza, że:
choćby król podpisał, to ja nie dam pieczęci.
Po takowych
obrotach, gdy się już krzywdy nasze do tronu przebijać poczęły, J.W. Borzęcki,
tym mocniej jeszcze obrażony na nas, dniem i nocą w kilka dni sprowadził z
Ukrainy kilkadziesiąt koni Kozaków na nasze uciśnienie, którzy żony i córki
nasze gwałcą, inne brzemienne potrącają kobiety, komory i zamki odbijają, ludzi
niewinnych kaleczą i biją, zabierają fanty, zabijają dobytki i po gościńcach
ścigają życie unoszących i zdrowie. Jednych do więzienia poosadzać rozkazał,
innych katować i nielitościwym karać sposobem, a na drugich życie przegróżki
czyni.
Najjaśniejsze
Rzeczpospolitej Stany ! Światło te, które nas naucza, że jesteśmy pod władzą
tronu, pod mocą waszą i powagą najwyższą, skazuje nam drogę, którą się udać
powinniśmy najsłuszniej. Nie gdzie się więc uciekać mamy, tylko do was, do was
dobroczyńców naszych, do was panów i zastąpicielów naszych, którzy prawem
władniecie, uskramiacie występki i potępiacie bezprawia.
W takowej
tedy postaci okropnej obyczajności, jaką J.W.
Borzęcki w
obecności praw, tronu i Najjaśniejszych Sejmujących Rzeczpospolitej Stanów
wyrządza, gdy nic nie mogliśmy pozyskać u j.w. kanclerza w. kor. pełzając się
przed nogami waszymi, żebrzemy miłosierdzia. Raczcie nas wrócić do domów
naszych, raczcie nas zachować przy życiu i zdrowiu, a bezprawne zapędy J.W.
Borzęckiego
utrzymać, niech święte zmarłych królów ustawy w powadze swojej poniżone nie
będą.
Waszej Królewskiej Mości
Pana Miłościwego
i Najjaśniejszej Rzepitej Stanów
wierni poddani i podnózkowie najniżsi Mieszczanie miasta j.k.m. Mińska”
[58 - J. Woliński, J. Michalski, E. Rostworowski, Materiały do dziejów Sejmu Czteroletniego, Wrocław-Warszawa-Kraków 1961, t. IV, s. 257-259]
Zachowało się również zeznanie na ten temat wójta miasta, Kazimierza Ostrowskiego, z października 1790 roku.
„Do Urzędu i
Ksiąg Grodzkich Liwskich Publicznych Starościńskich osobiście przyszedłszy
sławetny Kazimierz Ostrowski Wójt Miasta Jego Królewskiej Mości Mińska swym i
wszystkim mieszczą imieniem, oraz i z rozkazu czyniący zapobiegając całości praw
i przywilejów od Książąt Mazowieckich temu miastu służących, gdyż już znieść
współbraci swemi ucisku, przemocy i surowych wyroków Jaśnie Wielmożnego
Borzęckiego
Podstolego Koronnego nie może. Przeto przed obecnością Praw, Tronu,
Najjaśniejszych Sejmujących Stanów i całego Narodu nie bez wylania łez nad
niewolą swoją i współbraci swoich ośmielony względami Najjaśniejszego Pana
podanych do tronu Jego memorjałach to zażalenie zanosi.
Kiedy miasta Królów polskich wzrastały i Bóg nadawał najwspanialszym Narodom
łaskawych Królów i Panów był czas zyskiwania kiedy wejrzał jako Ojciec Niebieski
na stan poziemy i naszych pradziadów wieki w porządku panowania dziedzicznych
Panów naszych, Kazimierz, Konrad, Bolesław i Jan Książęta Mazowieccy,
zatwierdzając powyższe przywileje Pradziada swojego Książęcia Mazowieckiego Jana
w roku tysiąc czterysta sześćdziesiąt osiem w Mieście Rezydencjonalnym
Zakroczym, tą to źrenicą złotej wolności na tęgich pergaminach ten wiekopomny
imion swoich pamięci Ich zaszczycali wysoce. - Nadali Im jarmarki, Nadali Im Moc
Wieczną, zabezpieczyli Im moc majątków Prawem Chełmskim. - Zwolnili Ich od ceł
handlowych. - Postanowili cechy i władzę sądowniczą nadali. - Znajdujemy w
aktach zapisanych przodków naszych zbotwiałych protokółach pod rokiem tysiąc
pięćset dwudziestym drugim, pod rokiem tysiąc pięćset trzydziestym szóstym i pod
rokiem tysiąc pięćset piędziesiątym drugim, w latach wyżej i niżej następnie
idących, zamiany, przedaże, zapisy domów i gruntów, które przodkom naszym od
kilku wieków służyły po tak wysokich przywilejach wiedzieć nie można jak
nieszczęśliwem losem wpadliśmy pod prawo imienia acz bez nadwerężania
przywilejów naszych Jaśnie Wielmożnej niegdy Annie z Glinek Wolskiej
Kasztelanowej Sandomirskiej, lecz i ta dobrotliwa Pani za świadectwem przywileju
swojego w roku tysiąc pięćsetnym piędziesiątym przedmieściu jako Miasta Mińska
nazwanego Sendomierzem nadanego, też Przedmieście Sendomierz na Prawach Ojców
Naszych do pomienionych Książąt Mazowieckich fundując.
Wyłącza Nas od wszystkich generalnie podatków; czynszów; daninów, powinności,
ciężarów, kontrybucji zachowując nas nienaruszenie przy powadze Przywilejów
Naszych. - Znowu w lat sześć po takowym przez Jaśnie Wielmożną pomienioną nigdy
Annę z Glinek Wolską, gdy Księstwo Mazowieckie przyszło za czasem do Korony,
Najjaśniejszy Zygmunt August w roku tysiąc pięćsetnym piędziesiątym szóstym
aprobował też prawa. Odmiany dziedziców i nieszczęśliwe zamięszaniny krajowe, a
pospolicie szczęście i nieszczęście na świecie w ślad za ludźmi chodzące, po tak
słodkiej złotych wieków pamięci za czasem dał wyzucie Ojczyzny, a bardziej Ojców
naszych goryczy. Nastawali jedni po drugich nie wiemy za jakim prawem nad nami
Panowie, aż przyszło do Jaśnie Wielmożnego
Borzęckiego
Podstolica Koronnego, który dopiero dał nam poznać jak daleko przez przemoc do
swobód Ojców naszych odsunieni jesteśmy. Wrzucił na nas i dzieci nasze ciężar
nowych powinności i ustaw. - Połamał nam prawa, obrócił nas w chłopów, wygania
na pańszczyznę, poodbierał nam grunta. Ucisnął nas podatkami, powymyślał daniny,
nie daje nam opahi, pędzi nas po drogach, odbiera nam płacę od innych, z jednego
tylko wyrobku żyjąc, nie zażywając gruntów siedziemy, które są nam opłatne,
obciążył nas szarwarkami Postanowił tłoki od pastawników, za dobytek opłatę po
złotemu wyznaczył a wyzuwszy nas z ostatniego do życia sposobu prawie, co
rozpacz przyprowadza w tej nędzy w tak nieszczęśliwej toni i ucisku zostając.-
Przedkładaliśmy zawsze sposobem najpokorniejszych próśb naszych Jaśnie
Wielmożnemu
Borzęckiemu nasze krzywdy i nędze, lecz zamiast pofolgowania jakiego,
doznaliśmy ostrych przygróżek.
Na ostatek jak tonący brzytwy ostatniego chwytając się sposobu. - Zdarzył nam
Pan Bóg takich przyjaciół w nieszczęściu, którzy przetrząsnąwszy prawa nasze
ośmielili nas udać się do Tronu. Jaśnie Wielmożny
Borzęcki
dowiedziawszy się o tem pod bytność naszą jeszcze w Warszawie, posłał ze dworu
do domów naszych, potrącono nam żony, kazał odbijać komory. - Pytając się gdzie
prawa Ojcom naszym służące i gdzie są te ustawy, które on nam przepisał z
podpisem ręki swojej i za to, że się ważyli w krzywdach swoich uskarżać przed
Królem Jego Mością, pogroził im karą cielesną i odebraniem zdrowia, po tak tedy
bezprawnem Jaśnie Wielmożnego
Borzęckiego
sobie postąpieniu, stojąc przy zaszczytach dawnych Książąt i Królów Polskich
żadnemi w następnych wiekach przez Najjaśniejsze Rzeczpospolitej Stany nie
obalony rezultatami, tak o złamanie pomienionych przywilejów jako o popełnione
gwałtowności, uciemiężenia, uciski i krzywdy rozmaite przez samego Jaśnie
Wielmożnego
Borzęckiego
uczynione jako i rządców Jego w czasie sprawy dowiedzione widocznie Imieniem
swym i całego Miasta Mińska powtórnie i jaknajuroczyściej uskarża się,
oświadczając prawne o to gdzie będzie należało czynienie.”
[59
- A.G.A.D. KRS W
460 g. Mińsk, k. 14-17]
Glejt króla brzmiał następująco:
„Stanisław August z Bożej Łaski Król Polski, Wielki Xiąie Litewski, Ruski, Pruski, Mazowiecki, Żmudzki, Kijowski, Wołyński, Podlaski, Finlandzki, Smoleński, Siewierski i Czerniechowski.
Oznajmujemy
niniejszym Listem Naszym Ochronnym czyli Gleitem wszem i wobec i każdemu z
osobna, komu o tym wiedzieć należy. - Przełożone nam jest, przez Panów Rad
naszych, przy boku naszym zostających, Imieniem Obywatelów Miasteczka Mińska,
prawem Chełnińskim od poprzedników Naszych zaszczyconych, w Województwie
Mazowieckim Ziemi Czerskiej leżącego, iż oni będąc uciemiężeni na osobach i
majątkach swych, przez różne powinności, zabór gruntów, narzucanie czynszów,
danin, przynaglanie ich do odrobienia pańszczyzny i inne krzywdy prawom im
służącym przeciwne, od przemocy i gwałtu Urodzonego
Borzęckiego
Podstolica Koronnego i jego w tem Miasteczku Dyspozytorom, w dochodzeniu
sprawiedliwości nie czując się bydź bezpiecznem na osobach i majątkach własnych.
Suplikowano Nam zatem jest, imieniem wspomnianego miasteczka Obywateli, abyśmy
Im list ochronny czyli Gleit od takowej przemocy i gwałtu dać raczyli.
My więc do takiej
prośby, ile słusznej, łaskawie skłoniwszy się wyżej rzeczonych Mieszczan
Miasteczka Mińska w Protekcję Naszą Królewską bierzemy i Onym List Ochronny
czyli Gleit do czynienia prawnie dajem.- Mocą którego Listu Naszego, iż
Obywatele Miasteczka Mińska, jako pod Protekcję Naszą zostający, wolni będą w
dochodzeniu prawnie krzywd swoich, od wszelkiej impetycji i najmniejszego
gwałtu, tak na osobach jako i majątkach własnych, tak jednak aby i oni skromnie
się zachowali i Listu Naszego niniejszego na złe niezażywali. - Co do wiadomości
wszystkich a osobliwie Urzędom wszelkim donosząc, mieć chcemy i rozkazujemy, aby
ten list Ochronny czyli Gleit Nasz do akt publicznych był przyjęty i obwołany,
oraz aby go i sami nienaruszenie zachowali i o zachowaniu od innych skutecznie
starali się, a to dla Łaski Waszej Królewskiej i swojej powinności pod karami na
gwałcących Listy Nasze w Prawie przepisane mi.
Na co dla
lepszej Wiary Ręką Naszą podpisawszy, pieczęć koronną przycisnąć rozkazaliśmy.
Dan w Warszawie dnia XV Miesiąca Czerwca Roku Pańskiego MDCCXCI, panowania Naszego XXVII Roku.
Stanisław August Król”
[61 - A.G.A.D. KRS W 460 g. Mińsk, k. 10-11]
Piotr Borzęcki zwrócił się ze skargą do sejmu na wydany przez króla Glejt. W jego imieniu wystąpił poseł sandomierski Skórkowski na sesji 20 VI 1791. „Gazeta Warszawska” zanotowała:
„Sesja sejmowa CCCCLIV Dnia 20 Czerwca J. P. Skórski Sandomierski w zabranym głosie doniósł, iż JP Borzęcki Podstolic Koronny zanosi przez memoriał do Stanów zażalenie na mieszczan swoich dziedzicznych w miasteczku Mińsku, iż ci od posłuszeństwa dziedzicowi wyłamując się, i że im Gleit do rozprawy z dziedzicem przez N. Pana podpisany i w Pieczęci Mniejszej zapieczętowany został. Ten memoriał czytał JP Sekretarz Sejmowy. J. X Kołłątaj Podkanclerzy Kor. oświadczył iż po podanym memoriale od Mieszczan Mińskich do N. Pana o liczne im czynione uciski od Dziedzica, tudzież po złożeniu przywilejów temuż miastu nadany jeszcze Anie Uniowych od Xiążąt Dziedzicznych Mazowieckich, Gleit od N. Pana podpisany; zapieczętowany został zaczym w Assessoryi musi nastąpić kognicja tych przywilejów; tam się okaże czyli to miasto należy lub nie do Sądów Assesorskich i że już w podobnym przypadku Gleit w Pieczęci Większej Kor. na inne miasteczka dziedziczne zapieczętowany został.” [62 - Gazeta Warszawska, suplement 1791 r. Nr. 50]
O sesji sejmowej 21 czerwca „Gazeta Warszawska” pisała:
„Z okoliczności uczynionego wniesienia na ostatniej Sesji względem wydanych Gleitów do miast dziedzicznych, liczne były otwierane zdania, przekładające wielkie niebezpieczeństwa dla spokojności szlacheckiej, jeżeliby takowe Gleity wydawane być miały; zaczym dopraszano się, ażeby wszystkie Gleity, które powychodziły do miast szlacheckich uchylone zostały, a nadal podobne wydawane niebyły. Podany w tej mierze projekt, jednomyślnością przyjęty został.” [63 - Gazeta Warszawska, 1791 r. Nr. 51]
Zakończenie tej sprawy znajdujemy w protokole rozprawy sądowej, która odbyła się w 1813 roku.
„Pierwszy dopiero Borzęcki Dziedzic Mińska w tysiąc siedemset dziewiędziesiątym roku targnął się na ich przywileje i prawa, grunta samowolnie poodbierał, robienia piwa i wódki oraz szynku zabronił i rozliczne nadużycia dokonywał. O co ciż Obywatele podnieśli przed Sądem Czerskim proces skutkiem którego są dwie kondemnaty w temże sądzie na Borzęckim w roku tysiąc siedemset dziewiędziesiątym szóstym otrzymane. Rozbiór jednak Polski przeszkodził uskutecznienie tej sprawy. Po otwarciu rządu austryjackiego [od 1795 r. Mińsk włączony był do Galicji Zachodniej] Borzęcki do Rosji wyjechał, zostawiwszy zdłużone dobra, które na satysfakcje wierzycieli przez publiczną licytację przedane zostały.” [64 - A.G.A.D. KRS W 460 g. Mińsk, k. 32 v-33]
Dobra mińskie kupił na licytacji w Dubnie 2 XI 1807 Karol hr. Jezierski, syn Jacka, kasztelana łukowskiego. Zapłacił 1 065 124 zł. p. W skład dóbr tych wchodziły miasto i folwark Miński oraz wsie i młyny okoliczne. [65 - Archiwum Państw. Miasta Stoł. Warszawy, Oddział w Otwocku, Księga Hipot. nr. 84, Mińsk, k. 1, 31 v, 33 v]
W pięć lat po licytacji odżyła jeszcze raz sprawa Borzęckiego. „Gazeta Warszawska” podała 26 VIII 1812 wezwanie Łukasza Bogusławskiego „jako kuratora massy niegdy Piotra Borzęckiego, Dóbr Mińska z przyległościami dziedzica” skierowane do „wszystkich Wierzycieli rzeczonego niegdy Piotra Borzęckiego albo raczej i pretensje do massy tyle razy wspomnianej Piotra Borzęckiego na dniu 1 sierpnia 1806 r. przed bywszym Sądem Szlacheckim Lubelskim formowane, poparli i usprawiedliwili”. Wymieniono 45 wierzycieli w tym kościoły, klasztory, kapituły, burmistrza Mińska, ziemian, mieszczan mińskich i warszawskich.[66 - Gazeta Warszawska Nr. 72, 1812 r. dodatek drugi s. 1395, nr. 74 s.1418]
Źródła: Rudziński W, 1992 - Właściciele Mińska w świetle dokumentów. Rocznik Mińsko-mazowiecki t. 1, 1992=1993, z.1.
Dla lubiących wpisywanie wszystkiego ręcznie podaję poniżej pełny adres:
|
minerals@redbor.pl |
JESTEŚ
GOŚCIEM
W SUMIE OD ZAŁOŻENIA WITRYNY W 2005 ROKU
ODWIEDZONO JĄ
JUŻ
RAZY